Jeżeli przy wyborze komiksu miałbym kierować się tylko okładką, po „Antologię umysłu” nigdy bym nie sięgnął. Trudno powiedzieć, że zachęca. Zachęca za to nazwisko autora.
Tommi Musturi dał się u nas poznać jako autor wydanego przed kilkoma laty albumu „Księga pana nadziei”. Edytorsko był to majstersztyk. Twarda oprawa ze złoceniami, barwna obwoluta odnosząca się do tego, cóż czekało na czytelnika w środku. A czekała historyjka grubasa wciąż marzącego gdzieś na północy i o rzeczach najprostszych, i wyczynach godnych prawdziwego superbohatera. Edytorskim majstersztykiem nie można nazwać „Antologii umysłu”. Konia z rzędem temu, kto rozszyfruje o cóż chodzi w okładce? Konia z rzędem temu, kto wytłumaczy mi zamysł tylnej okładki i grzbietu… Chyba, że się nie znam i ma to głębszy sens.
Na szczęście w środku jest już znacznie lepiej. Musturi daje pokaz swych możliwości w różnych stylistykach i różnych tematykach. Na zbiorek składają się krótkie prace drukowane między 1998 a 2018 rokiem na łamach antologii i czasopism z Finlandii, Hiszpanii, Włoch, Szwajcarii, Łotwy i Szwecji. Teraz – przy wsparciu z Finnish Literature Exchance – prezentowane są w Polsce przez Timofa (i – rzecz jasna - cichych wspólników). Tworzą blisko 130-stronicowy zbiorek. Niejednorodny, zróżnicowany tematycznie oraz stylistyczne. Undergroundowy do bólu. Zbiorek będący próbą impresji, surrealistyczny, inspirowany komputerowymi pikselami, tworzony w formie gazetowych pasków, naszkicowany, wreszcie zbliżony formalnie do „Księgi pana nadziei”. Z jednej strony może to irytować. Z drugiej pokazuje Fina jako artystę różnorodnego, który może zrealizować komiks w różnych stylistykach. Można więc „Antologię umysłu” odczytywać jako jego swoiste portfolio.
Generalnie można w antologii wyróżnić kilka gatunków (do każdej z historii autor dopisał krótkie wyjaśnienia kiedy, w jakich okolicznościach powstała). Obok obyczajówek – jak „Ty!” czy „Na morzu” - są sfazowane „odjazdy” – jak „Waiting for the Superman” czy „W ruchu”. Obok pasków „Italo Sport” o rozterkach sportowców (chciałoby się ich więcej) są przepisy niczym z książki kucharskiej („Dark&Stormy”). Dalej a’la cartoonowe „Wąż w nosie” i wyglądająca niczym rysunki dziecięce „Wojna nie popłaca”... W sumie 37 komiksów z różnych bajek.
Na koniec dostajemy tez jeszcze esej autora „Więzienie stylu (oraz plan ucieczki z niego)”. W sumie próbą ucieczki od zaszufladkowania można uznać całą antologię. „Antologia umysłu” nie jest komiksem dla każdego. Ci, którzy zaczytywali się w undergroundzie powinni po nią sięgnąć. Mimo okładki.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.