BARDO. UPADEK
Koniec kwasu. Ten świat musiał się skończyć. I kończy się. Kończy dosłownie – i jako fabuła, i jako seria. Właśnie dobrnęliśmy do końca cyklu „Bardo” Daniela Odiji i Wojciecha Stefańca.
Kończy jak wszystkie chore wizje. A tych w trzech poprzednich odsłonach serii nie brakowało. Nie brakowało w nich chorych głów Naczelnego i jego prawej ręki doktora Majnda. Nie brakowało narkotycznego miasta Bardo, coraz bardziej pogrążającego się w chaosie. I bohaterów – jak Stolp - którzy coraz bardziej odklejali” się od bardo realiów. Nie godząc na zastany porządek. Jak Stolp, który teraz doprowadza świat Badro do końca.
Zanim to nastąpi mamy jeszcze jeden psychodeliczny odjazd. Mamy Stopla zawieszonego w słupie myśli. Miejscu, którego zawartość zależy od tego, co akurat siedzi w głowie „zawieszonego”. A że w jego głowie panuje niezły rozpierdziel, panuje on też na planszach. Mam wrażenie, że Odija i Stefaniec to, co mieli do powiedzenia na temat Bardo powiedzieli w trzech poprzednich tomach.
Czwarty z kolei pozostawili sobie jako miejsce, gdzie pierwsze skrzypce będzie grać Stefaniec. Gdzie będzie mógł jeszcze bardziej wyżyć się artystycznie. Jeszcze bardziej będzie mógł uruchomić swoją wyobraźnię, bazując nie tyle na rozpisanej przez Odiję fabule, co bardziej już tylko na koncepcie, który doprowadzi cykl do końca. Na wyjściu z dusznego, chorego Bardo, by odetchnąć pełną piersią.
Doprowadzi do stanu, gdy dowiemy się, że perfekcyjne życie jest iluzją i najwyższy czas je kończyć. By wrócić do korzeni… Dotyczy to nie tylko bohaterów serii, ale nas wszystkich. Wszak „wszyscy jesteśmy dziećmi Bardo”. Bardo, pod którym kryją się nasze zafiksowania, nasze lęki, nasze słabości. I nasze szaleństwa. I nasza gonitwa za nie do końca wiadomo czym...
Artystyczne spotkanie Daniela Odiji z Wojciechem Stefańcem zaowocowało 512 planszami – rozłożonymi na cztery albumy – które przejdą do historii polskiego komiksu. I ze względu na fabułę. I ze względu na grafikę. Ale też rozmach, z jakim Odija i Stefaniec zrealizowali swój pomysł na serię.
Panowie, wycieczka do Bardo, którą nam zaserwowaliście była prawdziwą, psychodeliczną przyjemnością.
autor recenzji:
Mamoń
05.07.2024, 23:54 |