LANFEUST BEZ LANFEUSTA
Christophe Arleston znany jest jako kreator świata Troy. Świata dobrze znanego również w Polsce za sprawą wydanych w krótkim czasie przez Egmont – w formie integrali – serii „Lanfeust z Troy”, „Lanfeust w kosmosie”, „Odyseja Lanfeusta”, „Trolle z Troy”, „Zdobywcy Toy”, „Cixi z Troy” czy „Tykko z pustyni”. On też stoi za wydawaną - już nieco wolniej i w pojedynczych albumach – przez Taurus Media serią „Ekhö”. Teraz miłośnicy fantasy mogą rozpocząć kolejną przygodę, jaką proponuje Christophe Arleston. Oto dostajemy trzy pierwsze – z piętnastu - rozdziały jego kolejnej sagi. Tym razem to „Lasy Opalu”.
Arleston – jak to Arleston. Znów kreuje solidny świat fantasy. Założenia opiera na odwiecznej walce dobra ze złem. Dobro to Tytani i ich proroctwo które mówi, że pojawi się ktoś, kto uwolni tzw. Pięć Królestw od mrocznej strony mocy. Tym kimś ma być Darko – syn Melkiora trudniącego się szkłodziejstwem (czyli hutnika, szklarza i okulisty w jednym; nie mylić ze złodziejstwem :)
Wyjechawszy z rodzinnej osady Drummor ze swym wujem Urfoldem i – jak się okazuje – siostrą piękną Sleilą rusza, by wyzwolić lud od kapłanów światła z prymasem Kruergelem na czele. To właśnie ta druga strona, która próbuje podporządkować sobie świat (cóż za przypadek...), by kręcił się według ich zasad. Aha, jest jeszcze Ghörg – opiekuńczy duch, który zawsze (no, prawie zawsze) pomoże wyjść naszym bohaterom z opresji – oraz niejaki Khanu latający na swym Waphanie.
Baza do opowiadania historii jest więc solidna. Jak to zresztą u Arlestona jest na porządku dziennym. I – jak to też jest u niego na porządku dziennym – komiksowe wątki są przez niego tak posplatane, by chcieć ruszać z nim w tę podróż fantasy. Podróż, którą ilustruje Philippe Pellet przy kolorystycznym wsparciu Christiana Goussale. Porównując do „Lanfeusta z Troy” jest nieco bardziej „płasko”, a kolorystycznie „cukierkowo”. Można rzec – frankofońskie rzemiosło. Choć nie można odmówić rysownikowi umiejętności przy kreowaniu świata, potworów i postaci.
Niektórzy z Was mogą kojarzyć tę serię. Pokazywane w odcinkach „Lasy Opalu” stanowiły jeden z filarów magazynu „Fantasy komiks”, którym Egmont od 2010 do 2018 roku próbował promować tytułowy gatunek komiksowy. Teraz jest szansa, że w pięciu grubych tomach poznamy cały cykl.
![]() |
autor recenzji:
Mamoń
31.03.2025, 23:00 |