Gipi powraca do Polski w wielkim stylu. Autor głośnej – dosłownie - "Sali prób" tym razem proponuje nastrojową "Ziemię swoich synów". Postapokaliptyczną historię kilku straceńców próbujących odnaleźć swoje miejsce na świecie.
Świat po końcu przestał być miejscem przyjaznym. Przestał być miejscem, gdzie obowiązują jakiekolwiek zasady. Wydaje się, że mieszka tu zaledwie kilku niedobitków. Bracia wychowywani przez ojca skrzętnie notującego coś w swym notesie. Mieszkająca na odludziu Wiedźma, niezbyt ufny Aringo oraz wodogłowi bliźniacy, którzy sprawiają wrażenie najrozsądniejszych z tej całej grupy. Początkowo bracia łamią reguły. A jedna z nich brzmi: "Trupy – nie dotykać, nie jeść, wrzucić do jeziora". Inna mogłaby mówić, że zakazane jest wyprawianie się na opuszczone ziemie. Kolejna, że psów się nie zabija. A już na pewno nie psów należących do kogoś, kto też próbuje stanąć na nogi w nowej rzeczywistości. Bliźniacy z kolei zdają się tworzyć ciepłą familię.
Gipi jednak łamie konwencję. Zamienia role. Zmienia bieguny z napisem "dobry" i "zły". Dzieje się tak po śmierci ojca braci. Samotnika, który na nieprzyjaznych wodach próbował ich utemperować… Pozostawieni sami sobie muszą liczyć się ze światem. Światem, w którym żyją jeszcze inni. Służka wykorzystywana przez wodogłowców. Poddani uberkapłana wierzący iż są wybrańcami klawego boga. Odkrywają kolejne miejsca – jak "Fabryka" będąca swego rodzaju wyimaginowanym rajem. Odkrywają tajemnice tych, których zdawało im się, że już znają (vide Wiedźma, vide wodogłowcy). Wreszcie stają się prawdziwymi braćmi, mogącymi na siebie liczyć.
Poprzedni wydany w Polsce komiks Gipiego wręcz roznosiła muzyka. "Sala prób" wydawała z siebie gromkie, rockowe dźwięki. Kipiała też kolorami. "Ziemia swoich synów" jest komiksem z przeciwległego bieguna. Jest cicha i stonowana. Jest czarno-biała i minimalistyczna. Momentami zaledwie naszkicowana, nakreślona. Gipi oddaje dzięki temu pustkę, w jakiej znaleźli się bohaterowie. Oddaje bezsens świata po końcu. Rozpisując komiks na blisko 280 plansz autor mógł pobawić się w zwalnianie akcji. Na kadry pokazujące pustkę miejsca, które wymyślił. Ale jednocześnie pokazuje relacje panujące i między bohaterami, i otaczającym ich tym innym światem. Światem boskich wybrańców.
"Ziemia swoich synów" nie jest prostym komiksem. Dołuje, pokazuje bezsens. Ale daje też nadzieję. Kat stanie się orędownikiem dobrego słowa zapisanego tajemniczym zeszycie ojca. Bracia odnajdą swe miejsce. Zaczną nowe życie? Ziemia synów stanie się ziemią ojców? I jaką ziemią będzie?
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.