Neil Gaiman to jedno z najgorętszych nazwisk we współczesnym komiksie. To jego autorstwa są scenariusze do serii „Sandman” a także takich albumów jak „Czarna orchidea”, "Melinda" czy „Drastyczne przypadki”. Nazwiskiem Gaimana firmowany jest także zbiór „Dni pośród nocy”.
Wznowione właśnie „Dni pośród nocy” to coś w rodzaju antologii kilku prac Brytyjczyka. On – tradycyjnie – odpowiada za scenariusze. Warstwą rysunkową zajęło się kilku artystów. Spośród pięciu historii dwie zachwycają grafiką. „Przytul mnie” zilustrował Dave McKean. To niezły horror o magu spotykającym samotnego ducha, który chce, by tylko go ktoś przytulił. Opowieść „Teatr nocy” to z kolei miszmasz klasycznego świata komiksowego wydawnictwa spod szyldu DC z tym stworzonym przez Gaimana (zresztą na potrzeby tego samego edytora; ale jakże odmienne to kreacje niż tradycyjne trykoty). W „Teatrze...” spotykają się więc klasyczny Sandman z tym gaimanowskim. Według mnie to najmocniejsze momenty zbiorku. Mroczne tak pod względem tekstowym, jak i graficznym.
Ale i pozostałym trzem składnikom tej potrawy – nowelkom „Jack w zieleni”, „Bracia” oraz „Drzewa jak bogowie” – nie można odmówić oryginalności. Łączą się nawet w pewną całość za sprawą przewijającej się przez nie postaci Potwora z bagien”. „Jack w zieleni” to w ogóle pierwszy scenariusz Gaimana z 1985 roku. Rozpisany na dziesięć plansz zilustrowany został dopiero na potrzeby tego zbiorku. Pokazuje potwora jako postać praktycznie mityczną, rodzaj Boga, który znany był w czasach prehistorycznych, za Inków i w XX wieku. Podobnie mistyczne są „Drzewa jak Bogowie” z rysunkami Mike’a Mignoli (autor serii „Hellboy”). Wreszcie „Bracia” to oderwana od realiów opowieść o podstarzałych hipisach i ich bohaterze z epoki dzieci-kwiatów. Kukle Brother Power, która była ich kandydatem w wyborach do kongresu w 1967 roku. I – jak łatwo się domyślić – opowieść to nieźle sfazowana.
Zbiorek „Dni pośród nocy” od lat nie był dostępny na rynku. Stąd dobrze, że doczekał się wznowienia. Jest bowiem ciekawym dopełnieniem wizerunku Gaimana. Twórcy, który nie tylko „Sandmanem” stoi. Choć wiele osób zdaje się o tym zapominać.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.